siszka

myślę więc jestem,jestem bo myślę

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

No i proszę nastepny cud nad Wisłą.Wisła będzie dalej grac w rozgrywkach europejskich.Nie zawsze to się udaje.Udaje?Mnie sie zdaje,że doskonałe przygotowanie zawodników było przyczyna awansu do dalszych rywalizacji.Tak samo i jest znaszym życiem.Jakie bedziemy odnosic w nim sukcesy,jest zalezne od naszego przygotowania do niego.Nie mozemy liczyc na same sukcesy,ale i na porazki.Zycie jest zyciem i nieraz przynosi nam niespodzianki.Dobre i złe.Dobre przygotowanie do niego,pozwoli nam je przyjąć zgodnoscia w kazdej postaci w jakiej występuje.Obojętnie jaka ona jest ,nie powinnismy w takich chwilach pozostawiac sami.W kazdej z chwil, powinni byc koło nas nasi najblizsi.Mąz ,żona ,dzieci....i rodzice.Rodzice,bo na zawsze pozostajemy w ich oczach dziecmi.Ich dziecmi.Oni własnie byli tymi pierwszymi,co nas uczyli mówic,chodzic...po prostu byc.Tylko że w pewnym etapie naszego życia,z przemiłego kochającego ojcostwa,powinna sie przerodzic w kochającą przyjazn.Przyjazn ,gdzie nie ma nakazów i zakazów,ale jest dialog i rozmowa...Troszke za powaznie,ale to nie jest ten blog na takie rozwazanie....Koło północy bedę wyjezdzał do pracy,mósze troszkę się przespac.Pare godzin wieczorową pora to dla mne troszke za duzo:)Oko samoczynnie ucieka w bok....ostatnio mi sie to zdazyło.Trwało to moze setne sekundy ale było.Nie powiem aby mnie nie przeraziły dwa TIRy,które jechały naprzeciwko mnie,jeden za drugim.Napewno zabawnie to nie wyglądało...Żonie o tym nie powiedziałem,i tak jest wystarczjąco wystraszona jak wyjezdzm.Ma do tego prawo jest moją żoną i mnie kocha....zapewniam że w znajemnoscia.Która, to jedna z moich znajomych dziewczynek mi napisała,że "pozegnania są cięzkie,ale za to powroty sa piekniejsze""?...i dlatego zaraz idę spac.Nie będę oglądał Titanica....jestem za mocno wrazliwy
Tagi: wisła
15.12.2011 o godz. 20:56

Zycie,życie... w ciągłym biegu:)My nie mozemy stac w miejscu i czekac az nam gwiazdka spadnie z nieba.My mósimy po nią sami sięgnac...inaczej nasze zycie byłoby nudne,pozbawione iskry życia.Kocham ludzi,którzy sami, z wulagaryzmem na ustach ,podnoszą przewrócony wóz...nie znoszę ludzi którzy klęcza obok przwróconego wozu w patrzeni w niebo z błagalnym wzrokiem.Przeklinaj,wkurzaj sie ale zyj,a nie wegetuj.Macie racje dziewczynki,te pokemony,o niedojrzałej miłosci,mogą człowieka przyprawic o zawał serca....nie spełnione marzenia o miłosci.Pytam sie jakiej miłosci?Czy seks to miłosc?....czy połechtanie łechtaczki?Wrrrrr,nie cierpie strony głównej i juz tam nie będę wchodził.Odrzuciłem juz kilkanascie zaproszen.Bo po co?Aby poprawic statystykę w znajomosciach?mam wystarczająco znajomych,ktorzy mają bogate wartosci miłosci.Hmmm,kochają i są kochane.Warto wchodzic tam i cieszyc się razem z nimi:)Kochac nie oznacza o kims marzyc,śnic.Kochac to znaczy dla kogoś istniec życ...Ja istnieję:)Nawet sobie nie zdajecie sprawy,ile juz lat upłynęło od chwili poznania...W przyszłym roku będzie piękna rocznica...Jaka?Wystarczająca,aby wszystkie miłosci tutaj połozyc na łopatki.Ale życzę wszystkim,aby spełniły sie wam wszystkie marzenia...moje sie spełniły,wszystkie!A jedno z moich marzen było,aby pomarancze były cały rok....i co?Są cały rok:)Marzenia się spełniają:):)
Tagi: marzenia
14.12.2011 o godz. 20:49

Od razu nie zlikwidowałem tego blogu i to moze był błąd.Nie wiem czemu ale zawsze cos mnie tutaj ciagneło.Chyba za długo tutaj spędziłem czasu i za mocno przyzwyczaiłem sie do tego blobaska,a raczej do osób:)Zresztą co mi tam zalezy,mogę pozostac i tak tutaj zaglądam:)ksywka z lat dziecinstwa przywarło do mnie zbyt mocno i niestety wielu jeszcze pamieta.Z usmiechem sie oglądam jak ktos krzyknie mnie widząc "siszka,ty jeszcze zyjesz!?"Hehehe,wspomnienia powróciły i to moze było przyczyna pozostania tutaj.Zawsze jest mimo wszystko pozostac dzieckiem.
2319.gif
Tagi: :)
06.12.2011 o godz. 19:35

Przejrzałem swoje wpisy.Na pewno nie były bogate w twórczosc :) I na pewno nie zostane wieszczem narodowym:)Pragnę podziękowac wszystkim osobom,którzy mnie wpierali w chwilach mojej słabosci.Na tym własnie polega przyjazn.Przyjaciel w chwilach słabych potrafi nas w zmocnic dobrym słowem,napiętą sytuację rozładowac dobrym zartem.Poznałem tutaj wielu wspaniałych ludzi,którzy na stałe zagoszczą w mojej pamięci...To jest mój ostatni wpis na blobasku....Wszedłem tutaj na chwilkę a pozostałem małe latka:)Czas szybko mija,ale zapewniam,ze to były wspaniałe lata.Dziękuję wam wszystkim i życzę powodzenia...Mój czas minął,czas Siszki...
Tagi: pozegnanie:(
01.11.2011 o godz. 23:59

Mając chwilkę czsu postanowiłem cos nabazgrac.choc parę słow.Zawsze uwazałem,że parę słów wypowiedzianych tworzy dialog.W tym przypadku chyba monolog:)Jestem spragniony rozmowy...nie wiem czemu,ale czuję głód rozmowy.Nie potrafię tego wytłumaczyć.Myslę ze to jest spowodowane tym obecnym bytem.Nowe srodowisko,nowi ludzie.Kiedys mi to nie przeszkadzało.A teraz?Nie należe do ludzi mrukliwych,ale do ludzi otwartych.....Zastanawiam się,czy nie zabardzo.....ale co mi tam.Kocham ludzi zadowolonych.Jest zle ...ale potrafiących sie usmiechac.Ludzie usmiechnięci tworzą święta aurolę Potrafią sprawiac ,ze człowiek zaczyna myslec optymistycznie i nie zaczyna się załamywac.....Jest oki,ciepły uscisk dłoni(?) czy tez ciepłe spojrzenie,potrafią sprawic że człowiek zaczyna się czuc bajdziej na luzach....bardziej otwarty...Nie bójmy się rozmowy.Będąc tutaj,spdzędzam sporo czasu na spacerach.....no niestety ja tez uciekam w samotnosc....I co zauwzyłem?....Brak ludzi.Kazdy jest zamknięty w czterech scianach,KOszmar cywilizacji.Dziecko szatana:)Telewizor,internet....To nie jest kontakt,dialog z innymi.....Pamiętam jak kiedys Kryszak w jednym skeczu powiedział..."a na co nam anestazjolog?Jak i tak jest społeczna znieczulica...."Czy nie ma w tym racji?Nie unikajmy usmiechu czy dialogu,to naprawdę nas przybliża.....Bełkoczę?:)Chyba tak....starzeję sie:)Proszę mi to wybaczyc,ale ja naprawdę tęsknię....Kurwa mac.....mam tego towarzystwa od groma tutaj....ale...ale jest mi brak tego co najwięcej kocham..."zlękną się aniołowie w niebie,jak się dowiedzą o miłosci do Ciebie....:)Wrrrrrrrrrrrrrrrrrr zaraz się rozczulę.....I dlatego jest mi potrzebny dialog....choc na chwilkę zapominam o tęsknocie.Myslami uciekam.......wrrrrrrrrrrrrr:))))Ale ze mnie egoistyczny dran.Mysle tylko o sobie....Sorki prosz tego nie czytac.......
Tagi: uczucie????
27.10.2011 o godz. 13:08

Jestem osamotniony.Pustka mnie ogarnia i nicos....Dziwny stan ,prawdziwa melancholia.Myslalem,że nigdy nie osiagnę takiego stadium ,stadium martwicy.Troszkę to dla mnie za wiele.Brakuje mi mojej rodziny....Im człowiek jest starszy,to staje sie bardziej sentymentalny....a moze staje się bardziej dojrzalszy w uczucia.Przeciez poza domem jestem tylko cztery dni,a one ciagna się jak wiecznosc.Jutro pojedziemy do domu.Nie mogę się tego doczekac....Dziwny to jest stan.Przed nikim się nie żalę ani nie chwalę.Troszkę to dla mnie jest upokarzające.Uzewnętrznianie sie przed obcymi....Dziękuję za anonimowosc Próbowłem nawiazac jakis dialog tutaj,ale nic mi z tego nie wychodzi,ani nikt nie chce nawiązac.Uciekam w samotnosc....Boże,chwila rozsądnej rozmowy,czy to tak duzo kosztuje?Dni ciagna się okropnie długo....nie mogę spac...jestem zmęczony psychicznie....Czy ta tęsknota oznacza miŁośc....Za chwilę wejdę na interie ,znowu nic nie wnoszące do zycia rozmowy.Pół nocy spedzone na banielukach,ale to czwila zapomnienia...Aby do soboty...Zrana o drugiej w nocy zajadę,prosto w rozgrzane pielesze, jej goracy oddech i szept,,,jestes ...Jestem...Jezu jak ja tęsknię...
Tagi: szept
07.10.2011 o godz. 00:29

Niekonwecjonalne leczenie zawsze przynosi u mnie znakomite wyniki.Parę dni głębokiego ubolewania nad swoim cięzkim losem i proszę...znów jestem zdrowy i wesoły.Wygrałem z posuwajaca się staroscią:)Najbardziej ucieszyła się nasza gospodyni,pani u której wynajmujemy pokój.Z radoscia i hucznie powitała mój zdrowy stan,bo jak sama powiedziała,brakowało jej mojego wesołego i dowcipnego podejscia....hmmmm mószę uwazac ,bo jak wiadomo w starym piecu diabeł pali:)))No cóz nad moim wesołym i bezposrednim temperamentem,trudno mi zapanowac:)Mój nieodłaczony, zadowolony wyraz twarzy rozluznia nieprzyjemne sytuacje,z którymi teraz przy nowej działalnosci jest sporo.Dla mnie to nic nowego,a dla moich kolegów tak.Podejmujac działalnosc,przejmuje sie duze obowiązki i zobowiazania wobec klijentów.Po pierwszym miesiacu optymizm ich troszkę przygasł.Zarozumiałosc i pycha nie jest dobrym partnerem naszej działalnosci.A to mi bardzo przeszkadzało,ale dostali zimny prysznic i na razie idzie w dobrym kierunku.No niestety przy naszych zarobkach mósimy pokazac klasę,godnych tych pieniędzy.Ale najwazniejsze,że dobre samopoczucie powróciło,czego mi naprawdę brakowało i nie tylko mnie....hmmmm nie bede wspominał,jeszcze komu:)))Witajcie wsród żywych:)))Pozdrawiam was dziewczynki...:))
Tagi: ...
01.10.2011 o godz. 20:42

Chyba się rozchorowłem.Nie dosc że mam katar to czuję falę gorąca,które przepływa przez moje ciało.Nie miałem czasu isc do lekarza,leczę się sam dostepnymy środkami.Nie wiem czy dobrze robię.Zwsze to robiłem samodzielnie z pozytywnym wynikiem,ale teraz za długo to trwa.Ale nie ma co pękac ,z posuwającą się do przodu staroscią nie mam co walczyc....ale i nie ma co się poddawac:).Jedynym powodem radosci jest to,że znajoma,mimo wielu obaw,urodziła wspaniałą córeczkę.Cieszymy sie z tego powodu....wszystkiego najlepszego Asiu,Dużo zdrowia dla dziecka i dla Ciebie...
Tagi: ....
27.09.2011 o godz. 20:11

Za parę godzin wyjezdzam.Zachcialo mi się zmiany pracy to mam za swoje.Dwa dni w domu to troszke za malo.Moja kolej jest jechac,a samochod ledwo co odebrałem od mechanika Pękł pasek rozrządu.Troszkę narobiło to problemików.No ,ale nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem,jest dobrze.Całe szczęscie że mechanizmy mozna sprawnie naprawic.Gorzej to wychodzi z problemami ludzkimi.Nieraz na rozwiązanie problemów trwa trochę dłuzj niz tydzien.Najwięcej mnie boli jesli czlowiek pozostaje sam,bez zadnej pomocy.Mam nadzieję,że szczęscie się usmiechnie i wszystko się ułoży pozytywnie
Tagi: ...
18.09.2011 o godz. 15:11

Tym wpisem chcę sprawdzic,czy i dla siebie,tez jestem spamem.Tyle sie pokomentowałem i nic z tego nie wyszło.I ja się tez zastanawiam,czyzby to był początek konca?Może nalezy juz nalezy zakonczyc tą nierówną walkę.Chociaz mószę powiedziec,że jest grupa,do której uwielbiam wchodzic na chwilkę...chociaz co niektóre osoby są nad wyraz bardzo dokuczliwe...:)
Tagi: .....
14.09.2011 o godz. 09:49

Praca układa sie najlepiej.Powoli jestesmy zadowoleni z jej przebiegu.Nie tego sie obawiałem.Mój wyjazd z komplikował wiele spraw.Jak tylko troszke je wyprwadzę to sumienie będę miał spokojniejsze.Do dnia dzisiejszego załatwiłem ich sporo.Pozostał jeszcze jeden,ale tez go załatwie w ciagu moich dwóch sobotnich zjazdow.Nie będzie zle.Zawsze optymistycznie patrzę w przyszłosc.Jeden problem to nie problem ,sto problemów to jest problem:-)Moje problemy w porównaniu z problemami boblowiczów są niczym.Jak czytam o "problemach'miłosnych,to włos mi się "jerzy" na głowie.Ile to jest dziewczynek poszkodowanych przez "nieszczęsliwe " związki.Uczucie miłosci w nastoletnim ciele ma piękne uczucie,ale niestety nie jest stałe.Jest bardzo piękne,ale nie nalezy wiązac z nim długotrwałych ,stałych związków.Dziewczyny zawsze były bardziej wrazliwsze od chłopców.Bardziej dojrzalsze emocjonalnie.Tak że dziewczynki podchodzcie do tych spraw troszkę z przymrózeniem oka,gdyż oni nie są warci waszych pięknych uczuc...Ot tak sobie to napisałem,bo samczyk skaczący z kwiatka na kwiatek,nie zasługuje na szacunek,a tym bardziej na miłosc....
Tagi: +
15.08.2011 o godz. 22:42

Nie powiem,abym był zadowolony z przebiegu pracy.Może trochę przesadzam,ale mogłobyć lepiej.Powoli wdrazamy nas system.Młody dyrektor idzie nam na rękę i sprowadza nam sprzęt,który ma nam pomóc.Sprzęt jaki zastalismy miał wiele do życzenia,bardzo zniszczony i zaniedbany.Za parę godzin wyjezdzamy I znów tydzien poza domem.Chyba jestem za mocno rodzinny.Cięzko mi z tego powodu...
Tagi: :(
07.08.2011 o godz. 12:08

Idz się myc....zawsze to słyszę jak przychodzę z warsztatu do domu.Wkurza mnie to.Zresztą jestem rozdrażniony ostatnio.Wyjezdzamy już w poniedziałek z nową działalnoscia, a jeszcze sporo pracy w domu zostało.Wykanczam ostatni samochód jaki mi pozostał na warsztacie.Jutro kosmetyka.Nie żałuję decyzji jaką podjąłem,ale wkurza mnie że ciągle biegiem.Dzisiaj załatwianie spraw poszło dosc sprawnie i szybko.Założenie konta i PIN oraz księgowa wszystko biegiem....ale i tak gówno żesmy załatwili....A wszysktko przez PIN.System się zawiesił w skarbówce i dopiero pod koniec sierpnia nam go wydadzą.Bez PIN-u nie możemy wyrobic pieczątki,która jest potrzebna...do założenia konta bankowego spółki.Całe szczęscie że przemiła pani w banku nam założyła konto...a pieczątkę podstemplujemy jak ją będziemi juz mieli.Na tyle dobrze.Jeden z nas podstępluje na złoznych podpisach.Trochę biegania było.Kiedy juz w domu przebrany szedłem do warsztatu....zadzwoniła przemiła pani z ratusza.Przez pomyłkę przy wypełnianiu formularza likwidującego starą działalnosc wpisałem obecny adres zamieszkania...i już była niezgodnosc.Jest godzina 15,jesli zdązę przed 15.30,to załatwimy tą sprawę jeszcze dzis.Zdązyłem.Cały dzien spędziłem biegiem.Nie możliwe sprawy do załatwienia dzięki przemiłym paniom z banku, skarbówce i ratusza,zostały załatwione pozytywnie.Niech mi jeszcze ktos powie, że urzędnik panstwowy jest bezdusznym narzędziem aparatu panstwowego,to nie uwierzę.Moje panie jestescie najlepszym eksperymentem boskim...wszystkie!:)))
Tagi: :)
29.07.2011 o godz. 23:14

Stan napięcia powoli mija.Jeszcze chwila a stan doła psychicznego minie...i znowu stanę się wiecznie usmiechnięty,pełny optymizmu i wiary w innego człowieka.Zmiana miejsca pracy mnie nie przeraża...ale boli mnie,że mósze zostawic dzieci i żonę z całym dobytkiem,plany na sierpniowy urlop tez poszły w diabły.Ale podejrzewam,że i tak by mi go wstrzymali.Produkcja wzrosła i kazdy człowiek był potrzebny na zakładzie.Sytacja na zakładzie stawała się bardzo napięta.Nieraz była ostra wymiana słów z przełozonymi."W rodzone" taktowne wychowanie nie pozwalało na zniżanie się do ich poziomu.Zdecydowane moje i kolegów podejscie do sprawy,podziałało na wszystkich jak zimny prysznic na rozgrzane ciało.Nie było innego wyjscia.Postępujące niewolnictwo w zakładzie za cichą aprobatą dyrekcji ,zniewoliło by nas całkowicie.Nie było by zarobku,ani mnie w domu.Nie było sensu aby dalej tam pracowac.Myslałem,że podejmę się mojej działalnosc,ale na razie nie mogę.Finansowo róznie bywa w działalnosci raz jest dobrze,ale nieraz zaistnieje martwy sezon,a bank oczekuje miesięcznych rat regularnie,które nie są małe.Może gdyby żona miała dobrze płatną pracę to co innego.Nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem,napewno będzie dobrze...Przez to zamieszanie stałem się mimo woli bohaterem.Telefony się urywają z gratulacjami o podjętej słusznej decyzji.Nie na codzien odchodzi cała brygada razem w jeden dzien.No cóz emocje nieraz biorą góre nad rozumem.Ale czy się pomyliłem?Zobaczymy
Tagi: ?!
26.07.2011 o godz. 22:22

Pomocy...................Potrzebuję pomocy emocjonalnej i moralnej.Potrzebuję wsparcia moralnego.Jestem w dołku moralnym...Ja typowy twardziel potrzebuję pomocy
Tagi: ?
24.07.2011 o godz. 21:14

Dzisiaj złożyłem wypowiedzenie w moim zakładzie....Nie tylko ja.Wczoraj dwoje ludzi a dzisiaj ja z moim partnerem(robimy dwójkami na kabinach lakierniczych)Totalna katastrofa dla firmy.Prawdziwy kataklizm.Po wielu trudach ,w desperackim odruchu zdecydowalismy się na szybkie odejscie,jako odruch samoobrony,przed głupimi decyzjami przełożonych,które według mnie,działały na szkodę zakładu jak i na naszą psychikę.Nie mogłem pozwolić,aby ludzie mnie obrażali i próbowali zniżyć mnie do poziomu epoki kamienia łupanego.Przez głupotę zakład stracił czterech wykwalifikowanych pracowników,którzy po ciemku mogliby wykonywac swoja pracę,bez uszczerpku na jakosci wykonywanej czynnosci.Nie przesadzam.To kompletnie załamało pracę w całym zakładzie.Boję się,że nasza decyzja może miec przykre konsekwencje dla pozostałych pracowników.Podejrzewam,ze niektórzy majstrowie stracą stanowiska,a mój kierownik,który jest obecnie na urlopie straci pracę.Po wielu rozmowach,jakie były między nami,nie przynosiły żadnego efektu.Z naszej strony to był ruch samoobrony...Załozylismy wspólną działalnosc(w ciągu jednego dnia)i ruszamy od pierwszego dnia sierpnia od swojego....ale trzysta kilometrów od domu.Zlikwidowałem swoją działalnosc jednoosobową i ałożylismy wspólną o rozszerzonej działalnosci.Nie rokuję dużej działalnosci tej spółki cywilnej,ale mam nadzieję,że chociaż rok przetframy.Nie wiem czy dobrze zrobiłem,udając się w swiat.Praca w zakładzie i moja działalnosc wystarczała na godne życie.Ale nie ma co płakac nad rozlanym mlekem i isc do przodu,jak postawiło się pierwszy krok.Nie mam wyrzutów sumienia,że porzuciłem zakład,ale mam jakis niedosyt,że pozostawiam dom i rodzinę.Moja rodzina doskonale to rozumie i mam moralne wsparcie z ich strony,ale zawsze pozostaje jakies ale....Mam nadzieję,że wszystko potoczy się dobrze...a jak nie ,to napewno nigdy nie powtórzę błędu i pozostanę przy swojej działalnosci.Będę się starał,by nie pracowac dla kogos,ale wyłącznie dla siebie...slę buziaczki...wy już wiecie dla kogo:)))
Tagi: buziaczki
23.07.2011 o godz. 00:31

Zaraz wracam.Po długiej nieobecnosci należy cos napisac.No cóz do wylewnych nie należę,ale potrafię byc dobrym słuchaczem....
Tagi: powrót
03.07.2011 o godz. 19:20

Tracąc przyjaciela,tracimy cząstkę samego siebie.Jesli mozna nazwac,niemego czworonego ,przyjacielem...Kilka miesiecy,szukania,wypatrywania,nie przynosiło efektów.Miałem żal do niego,ze nie wrócił,Nie wierzyłem,ze mógł odejsc,zniknac bez sladu.Do dzis słyszę jego radosny skowyt,wszyscy wiedzieli wtedy,jeszcze mnie nie widząc ,że wracam do domu z pracy.W oczach widziałem zazdrosc domowników,jak mój pies okazywał radosc.Z daleka widziałem wieczrem,żarzące się w swietle reflektorów jego oczy.Siedział zawsze na budzie niecierpliwiąc się,kiedy podjadę.Nie reagował na żadne wołanie innych,przekupywanie smakołykami.Siedział jak zahipnotyzowany,wesoło popiskujac.Nie wychodząc z domu, domownicy wiedzieli że jadę....Mój głos działał na niego,jak mówili mi w domu nieraz,jak bicz na konia.Nie widział nikogo,nie patrzył na przeszkody,szedł jak taran,radosnie szczekajac,aby w koncu mnie dopasc z wyskoku"Jeszcze sobie buzi dajcie",mówiła moja zazdrosna żona....Nie wierzyłem,że mógł odejsc i nie wrócic...I miałem rację.Dzisiaj jak byłem w pracy znalazła go moja żona.Lezał ponizej skarpy kolejowej nie żywy ,piędziesiąt metrów od domu.jak wracał do domu rozanielony potracił go pociąg....Kurwa mac,przeciez chodziłem tam,ale biedak lezał przykryty śniegiem,już martwy.Z bólem go pochowałem.Mój niemy przyjaciel....Boli...
Tagi: przyjaciel
15.03.2011 o godz. 22:01

Pisząc o matce,nie mozna pominąc roli ojca i męża.Sięgajac do Bibli znajdujemy w niej wzór rodziny patriachalnej.Ojciec jako fundament i oparcie,ojciec jako gwarant bezpieczenstwa psychicznego i materialnego i wreszcie ojciec jako nauczyciel życia,sędzia sprawiedliwie nagradzajacy i karzący. Emancypacja żony zarówno pod względem matrialnym jak i intelektualnym stanowi,jesli staje się dla niej celem,naturalne zagrożenie roli męza.Odbiera mu możliwosc wykazania się swą ojcowską i mężowską mądroscią.Wśród takich mężów wyzwala się instykt samoobrony,polegajacy na brutalnym traktowaniu żony i matki swych dzieci jest zwyrodniałą formą walki o swoją rolę w rodzinie. Biblijny ojciec rodziny to autorytet przepełniony mądroscią i siłą mysli.Nigdy nie zdradzający,nie oszukujący i nie wykorzystujący rodziny niczym pasożyt dla zaspokojenia własnych egoistycznych potrzeb i nie potrafiący dac z siebie nic własnej rodzinie.Niska kultura osobista męzczyzny,prymitywny zakres potrzeb psychicznych mogą uczynic dom rodzinny takiego człowieka jakby nieobronną tarczą,która łatwo poddaje się się pociskami mściwosci,nietolerancji,zaborczosci czy zdrady. Plagą współczesnych nam rodzin jest antywychowawcza postawa ojców i mężów.Mimo partnerskiego modelu małżenstwa,ojcowie zbyt często spychają obowiązki wychowawcze na matki.I co gorsza ,dumny reprezentant swej płci,spycha kobiete do roli sprzątaczki,praczki,kucharki,nianki zadawalając się małouczynnym udziałem w życiu rodziny.Czyzby pomoc w domu i w wychowaniu dzieci uwłaczały godnosci męzczyzny? Starczy,rano jedziemy do Wrocławia.Moja mnie chyba zabije,juz jest 00:25
Tagi: tato
27.02.2011 o godz. 00:29

Kazdy dorosły człowiek czesto powraca myslami i wspomnienianiami do osoby swojej matki.Jest to niezwykłe zjawisko,jednoczesnie niezauwazalne na co dzien,ale postac matki kładzie się cieniem na drodze życia swoich dzieci.Cien może byc negatywna lub pozytywną wartością życia dziecka,ale niewątpliwie jest to,że klimat,którym matka otacza swoje dzieci pozostawia trwały ślad w pamięci...Matka to ktoś strzegący wrót domu przed przestępcą,to znaczy przed niepoządanymi zjawiskami grożącymi zarówno dzieciom jak i mężowi.A tym samym i jej.Najwazniejsze jest,aby żona i matka nie trwoniła swojej energi życiowej na sprawy nie będące budulcem jej domu i rodziny.Jak również nie powinna być bezwolną istotą zawieszoną na poczuciu odpowiedzialnosci męża,nie będąc samodzielną dla niego pomocą.Działalnośc kobiety jest znaczniejsza od działalności męzczyzny.Fakt jest dość często zle rozumiany przez obie strony.Objawia się to tym,że mąż po powrocie do domu z pracy przeistacza się w jeszcze jedno dziecko swojej żony.W sytuacji kiedy kobieta jest mało zaradna i całkowicie zawierza mężowskiej sile,tracąc nawet własną indywidualność - to rodzina w krótkim czasie staje się zachwianą łódką na głębokiej wodzie....Dośc często się zdarza,że mąż niepracującej żony upokarza ją w jej wartosciach nie doceniając prac domowych,a wywyższając siebie na tle matki jako kogoś,kto wrócił z pracy zmęczony.Zbyt często takim ojcom się wydaje,że jak nie ma potrzeby wychodzenia z domu na 8 godzin,to nie jest praca,że w domu nie można się zmęczyc.Niewątplie praca może byc męcząca i stresująca,lecz nie przekładajmy jej nad sytucję życiowa własnej żony i matki,obciażonej równie cięzkim poczuciem odpowiedzialnosci za prawidłowe wychowanie dzieci i podołanie wszystkim obowiązkom domowym... Żona i matka to grunt na którym kwitnie dobrobyt duchowy i uczuciowy rodziny...Kochajmy nasze zony i matki,bo ONE sa budulcem naszego szczęscia...
Tagi: matka
20.02.2011 o godz. 00:28
siszka6
siszka
Skąd: gdzieś w Polsce
O mnie: nie lubię się nudzić,robię wszystko aby nie stac w miejscu,staram się byc pomocny dla wszystkich uwielbiam dialog i usmiech żart i przyrodę brak wiedzy szanuję głupotę tępie
statystyki
  • Czas na Bloblo: 17 dni 15 godzin 28 minut
  • Napisanych notek: 68
  • Komentował: 523 razy
  • Zebranych komentarzy: 446
  • Ostatni wpis: 15.12.11, 20:56
  • Wpis średnio co: 29 dni
  • Profil odwiedzono: 33020 razy
  • Ilość avatarów: 2
  • Ilość zdjęć: 1
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 455
  • Ostatnie logowanie: 28.01.12, 19:36
  • Ostatnio odwiedzili: Blondie, Lady-Lullaby, yo26, mafaldine, shoti, Bailey, LadyD, Lolla91, Katrin31, Holly-Marie